300 dni i tak minie!

Tak pomyślałam 11 marca tego roku.
Co mnie do tego skłoniło?

Dzień wcześniej była sobota. Leniuchowałam w łóżku dłużej niż zwykle. Ale nie spałam gdzieś od 8.30. Pomyślałam: może coś przeczytam? Śpię sama w dużym podwójnym małżeńskim łóżku i obok głowy zwykle mam kilka aktualnie czytanych książek. Tym razem mój wzrok padł na „Misja: SUKCES!”, którą ostatnio zdobyłam a wcześniej już czytałam. Napisał ją mój ulubiony pisarz, Og Mandino http://ogmandino.com/about-ogmandino# . Uświadomiłam sobie, że nie pamiętam, o czym ona jest? Decyzja była szybka- przeczytam ją jeszcze raz!

Już po chwili byłam w koszarach wojskowych, potem w eleganckim salonie wytwornego londyńskiego mieszkania piłam popołudniową herbatę i w towarzystwie bohaterów książki zwiedzałam wojenny Londyn. A także poznawałam ich myśli…i płakałam ze wzruszenia, jak przy prawie każdej książce Oga.

Z przerwą na moje prawdziwe, ekologiczne zakupy na bazarku, delikatne sprzątanie mieszkania i inne codzienne zajęcia wychodząc z domu po 15 na spotkania zabrałam przeczytaną już „Misja: SUKCES!” jako upominek dla Przyjaciółki…

Pod koniec opowieści główny bohater czyta kilkustronicowe „Ziarna sukcesu” otrzymane od zacnej starszej Pani, z którą się mocno zaprzyjaźnił, bo przypominał jej syna, który zginał wcześniej. Tekst był mocny, zachęcający do działania.

Z innej książki Oga, „Największy Cud Świata” czytałam przez 100 dni przed snem 21 stron zatytułowanych: „Jesteś największym Cudem Świata” i wiem, co temu czytaniu zawdzięczam. Pomyślałam: „może zacznę czytać ten tekst? W końcu to tylko 4 strony. Nawet rano znajdę na to czas.”

W niedzielę rano sięgnęłam po inną książkę. „Największy Kupiec Świata” też kończył się w taki sposób, że po moim policzku spływały łzy…

43 300 dni i tak minie!
Hafid, główny bohater tej pięknej opowieści został obdarowany starymi, ale mądrymi pergaminami, których lektura połączona z zastosowaniem ukrytej w nich mądrości miała uczynić z niego tytułowego Największego Kupca Świata. Bierze na siebie zobowiązanie do czytania 10 Pergaminów.
Każdy pergamin czyta się 3 razy dziennie przez 30 dni- rano i po obiedzie po cichu, wieczorem przed snem- na głos.

Policzmy: w sumie w ciągu 30 dni każdy Pergamin będzie przeczytany 90 razy. To na tyle dużo, żeby przeprogramować podświadomość i zakodować w niej nowe, wartościowe treści. Ale ponieważ pergaminów jest 10, każdy czyta się przez 30 dni, to razem daje 300 dni! A 300 dni to prawie rok! Mnóstwo czasu!!!

Zawsze bałam się takich zobowiązań. W wielu aspektach nie jestem systematyczna. Lubię wolność, niespodziewane zmiany (nie wszystkie ;), akcje ad hoc, ale nie rutynę codziennego czytania i to trzy razy dziennie!!!. Poza tym już miałam za sobą doświadczenie czytania tekstu „Jesteś Największym Cudem Świata”- przez kilka nocy budziłam się co godzinę, dwie, bo zasypiałam nad tekstem i kończyłam go czytać nawet koło 6 rano…

Ale wtedy jakiś głos w mojej głowie powiedział: 300 dni i tak minie… Jeśli nie stać Cię, żeby zrobić dla siebie taki drobiazg każdego dnia, jak chcesz osiągnąć sukces i stać się lepszą osoba? Jeśli na to Cię nie stać, to na co Cię stać???

Na tak zadane pytania nie miałam mądrej odpowiedzi… skapitulowałam… Przyznałam głosowi rację…

Od 12 marca czytam pierwszy pergamin, 3 razy dziennie. I znalazłam w nim taki fragment, który szybko utwierdził mnie, że to była dobra decyzja: „te krótkie chwile, które przeznaczę na codzienne czytanie, będą naprawdę znikomą ceną, jaką zapłacę za szczęście i sukces, które staną się moim udziałem”

Dodałam do codziennego czytania tekst z „Misja: SUKCES!”- Ziarna Sukcesu, od którego zaczynam każdy poranek.

I chyba jeszcze 12 marca, po podjęciu decyzji, dotarł do mojej świadomości jeszcze jeden fakt. Coś zaczęło mi świtać w głowie…czytanie zaczęłam 12 marca. Potrwa +/- 10 miesięcy. W tym czasie 6 miesięcy ma 31 dni. Czyli czytanie skończę…6 stycznia, na moje urodziny…Aż mną tąpnęło! To nie może być „przypadek”!!! Znałam już definicję przypadku z innej książki Oga „Sposób na lepsze życie”, gdzie pisze cytując za angielskim poetą Samuelem Taylor Coleridge: „Przypadek to tylko pseudonim, nadawany przez Boga tym szczególnym zdarzeniom, do których on sam nie chce się otwarcie przyznać”.

Wiedziałam, że w tak genialnie zorganizowanym Wszechświecie taka zbieżność musi być zaplanowana i celowa. Jest w tym jakaś magia, która uwielbiam… Dlatego z radością, czasami tylko odwlekaniem czy ociąganiem czytam kolejny raz, póki co, pierwszy pergamin. I już odczuwam pierwsze pozytywne zmiany! 🙂

Dlaczego dzielę się z Tobą tą historią?

Po pierwsze- proszę Cię o wsparcie- żebym dała rade, żebym wytrwała i zrobiła sobie- tak czuję- najlepszy urodzinowy prezent.
Po drugie- żeby zainspirować Cię do pracy nad sobą, do systematyczności lub jej wypracowania.
Po trzecie- żeby przybliżyć Ci postać i twórczość mojego najbardziej ulubionego pisarza- Oga Mandino, z którym wiąże się jeszcze kolejny „przypadek”.
Byłam cztery razy w USA, w Scottsdale w Arizonie, gdzie Robert z Kim Kiyosaki mieszkają od lat i gdzie ma swoje biuro Rich Dad. Byłam tam na treningach Roberta Kiyosaki, drugiego mojego ulubionego i ważnego dla mnie autora. Scottsdale to jedno z trzech miast, w jakich do tej pory byłam w ogromnym USA poza tymi, gdzie byłam tylko na lotniskach. Po drugim wyjeździe przygotowywałam swoje wystąpienie na Toastmasters na podstawie „Sposób na lepsze życie”. I wtedy dotarło do mnie, że akcja co najmniej dwóch książek Oga dzieje się w …tak, masz rację, w Scottsdale!!! Przypadek?

Ciekawi mnie i będzie mi miło, jeśli w komentarzu opiszesz swoje metody doskonalenia samego siebie, systematyczności i ważne dla Ciebie „przypadki”.

Życzę Ci wytrwałości i sukcesów!

Beata 🙂

Ten wpis został opublikowany w kategorii Ważne i oznaczony tagami , , , , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na „300 dni i tak minie!

  1. Alicja pisze:

    Jak poszlo Beata? Dalas rade do konca?

  2. Alicjo,

    dziękuję za pytanie, dzięki temu odświeżyłam sobie ten wpis.
    Dałam radę. To było dawno temu, więc już nie pamiętam detali, ale książka nosi mocne ślady używania…
    Lektura wpisu dzięki Tobie i przemyślenia spowodowały, że jeszcze dziś kolejny raz zacznę studiować jedną z książek Oga 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


*